poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział XVIII

                Kolejne dni mijały nieprzyuważone. Chcąc odpocząć od wszystkich zebranych w ostatnim czasie spraw, dzień w dzień udawałam się do stajni. Siadałam w jednym z boksów, koło mojej siwej piękności i trwałam w milczeniu, od czasu do czasu cmokając na ogiera. Cisza i spokój były nieopisane, a samotność wpływała na mnie jak jakieś niesamowite lekarstwo. Nie było Gabriela, a wydawałoby się, że to jego obecności powinnam najbardziej pragnąć. Nie było faceta, którego kompletnie nie znałam, a najwyraźniej czegoś ode mnie chciał. Nie było również mojego ojca, żadnych kłótni, awantur. Również znienawidzona przeze mnie Nadia nie pojawiała się w stajni, chociaż powinna trenować do kolejnych zawodów. Niestety chwila ciszy i spokoju, wprawiała mnie w stan rozmyśleń. Była to ostatnia rzecz jaką w tej chwili potrzebowałam. Moje myśli powędrowały w stronę mojej przyjaciółki, w stronę Davida. Wszystkie smutki powróciły. Wspomnienie pogrzebu, mojej mowy pożegnalnej, widoku opłakujących bliskich Grace. List od Grace w którym dowiedziałam się, że mój ojciec to prawdziwy zwyrodnialec.
         I to wszystko w przeciągu kilku miesięcy. Cały ból, ciężar i smutek nagromadzony przez te wszystkie dni spadł teraz na mnie tak nagle, że nie miałam już sił powstrzymywać cisnących się pod powieki łez. Potok słonych kropelek zaczął powoli spływać po moich policzkach. Co więcej było to zbawienne. Uwalniało mnie to kawałek po kawałku, każdy skrawek mojego ciała, jakbym wyłaniała się z ciemności. Jakby oświetlała mnie jasna latarnia stojąca po środku ciemnego, wzburzonego morza.  Mogłam się powoli sama uspokoić, ustabilizować oddech i powiedzieć sobie, że w końcu wszystko zacznie się układać. Że ciąg niefortunnych porażek w końcu się zakończy i wszystko ułoży się po mojej myśli. Szybko jednak darowałam sobie sztuczne, usilne pocieszanie. Położyłam się boku  i zwinęłam w kłębek. Westchnęłam głęboko, czując słone łzy drążące drogę po moich policzkach.   
            Moje myśli tym razem obrały kierunek w stronę Gabriela. Od piątku rzadko się widywaliśmy, a jeśli już, to były to drętwe, nudne rozmowy. Ani razu mnie nie pocałował. Kiedy chciałam dowiedzieć się od niego co się dzieje, zbywał moje pytania i zmieniał temat. Zrozumiałabym jego zachowanie podczas koncertu gdyby rzeczywiście miał do tego powody. Nie znałam tajemniczego mężczyzny, więc  mój chłopak nie miał się czego obawiać. Jego reakcja była niespodziewana i bardzo wybuchowa. Całe to zajście oznaczało jego brak zaufania do mojej osoby. Gdyby mi ufał, nie musiałby okazać takiej sceny zazdrości. Ale czy ja sama sobie ufałam? Przecież moje zachowanie, kiedy wpadłam na owego mężczyznę, było niewytłumaczalne. Nie mogłam tak zareagować. W końcu byłam z Gabrielem. W końcu go kochałam. W końcu nie chciałam go zdradzać. W końcu… No właśnie. W końcu co? Nie mogłam się okłamywać. Zaparło mi dech w piersiach, kiedy spojrzałam w jego niezwykle hipnotyzujące oczy. Odepchnęłam od siebie choćby skrawek myśli, że mogłabym coś czuć do kogoś innego. To co wydarzyło się na koncercie jeszcze o niczym nie świadczyło.  
                Wyciągnęłam telefon i napisałam wiadomość do Gabriela, żeby po mnie przyjechał. Tęskniłam za nim, za jego bliskością, za jego pocałunkami, ciepłymi słowami i stałym oparciem. Byłam zmęczona i potrzebowałam go bardziej niż kiedykolwiek. Kilka minut później otrzymałam wiadomość od chłopaka: „Będę za parę minut. Coś się stało?”.
                Prychnęłam pod nosem. Na to pytanie powinien sobie chyba sam odpowiedzieć. Przeanalizować ostatni tydzień. Pomyśleć jak przez ten cały czas się czułam. Moje uczucia były teraz potężną zamiecią. Wirowały wokół mnie nie mogąc zdecydować się, czy jestem zła na Gabriela.
- Niech Cię szlag, zobacz co z mną robisz – powiedziałam pod nosem. Schowałam komórkę do kieszeni i ostrożnie wstałam. Pożegnałam się z ukochanym arabem i powoli ruszyłam w stronę wyjścia ze stajni.  Mijając pomieszczenie instruktorów usłyszałam cichą kłótnię. Bez problemów dosłyszałam podniesiony głos Nadii dyskutującej, a raczej rzucającej oskarżenia w stronę trenerki. Przymknęłam na chwilę oczy i pokręciłam głową z rezygnacją. Nie byłam już nawet wściekła na nią, było mi jej żal. Dostała tak wspaniałą okazję, a do tej pory potrafiła ją tylko marnować. Usłyszałam ostrzeżenie Hannah i ciche prychnięcie dziewczyny. Jeżeli Nadia nadal zamierzała się zachowywać w ten sposób to długo nie pociągnie. Wszystko ma swoje granice.
Odizolowałam się od dochodzących do mnie głosów i wyszłam przed stajnię. Był piękny słoneczny dzień. Na terenie ośrodka panowała wspaniała cisza przerywana co jakiś czas wesołym rżeniem koni wypuszczonych na pastwisko. Podeszłam do ogrodzenia, kiedy mój wzrok przyciągnął młody skaro-gniady źrebak biegnący w stronę ogrodzenia. Podeszłam do niego wyjmując parę smakołyków z kieszeni, które zawsze miałam przy sobie przychodząc tutaj. Z początku trzymał się na bezpieczną odległość, nieufny do nowej osoby. Oglądał się za siebie słysząc rżenie matki. Uśmiechnęłam się widząc, jak malec podchodzi powoli wciągając powietrze jakby oceniając, jak dobre musi być to co znajduje się na mojej dłoni. – No dawaj, posmakuje ci – przesunęłam rękę odrobinę w jego stronę. Ogierek sięgnął po jedzenie i schrupał ze smakiem spoglądając na mnie, czy mam tego więcej. – Przykro mi, to wszystko co dzisiaj miałam. Jutro przyjdę z całym opakowaniem żeby starczyło dla ciebie więcej. – pogłaskałam go delikatnie po grzywie i odeszłam w stronę parkingu.
Kiedy doszłam na miejsce minęło już ponad dziesięć minut. Nieobecność Gabriela wprowadziła we mnie lekki niepokój. Nigdy się nie spóźniał, zawsze był na czas. Spojrzałam ponownie na zegarek, kolejna minuta mijała nieubłaganie, a mnie coraz bardziej skręcało w dole brzucha. Mogło go choć co zatrzymać, a ja od razu panikowałam. Może musiał pomóc rodzicom, albo pojechać gdzieś z siostrą. Sama już nie wiedziałam co myśleć. Usiadłam na trawie, jej miękkość sprawiła, że zachciałam się położyć. Kiedy poczułam przyjemny dotyk na plecach i karku, odprężyłam się i przymknęłam powieki. Cichy szum wiatru, połączony ze wspaniałym koncertem ptaków sprawił, że odpłynęłam.
- Zbiera się na deszcz -  kiedy to usłyszałam poderwałam się do pozycji pionowej. Przez chwilę nie miałam pojęcia gdzie jestem i  która jest godzina. Kiedy zobaczyłam znajomy widok stajni w oddali i kilka koni na ujeżdżalni, odetchnęłam z ulgą. Jednak mój wewnętrzny spokój długo nie trwał, kiedy spostrzegłam autora wypowiedzianych przed chwilą słów. To on. Stał przede mną z charakternym uśmieszkiem na twarzy mieszającym się z twardym opanowaniem i pewnością siebie. Taksował mnie swoim spojrzeniem, chociaż i tak już to robił wcześniej kiedy nie zdawałam sobie z tego sprawy, pochłonięta lekką drzemką. Przeszedł mnie dreszcz. Jak długo tu stał? Dlaczego tu był? Skąd wiedział gdzie mnie znaleźć? Czy w ogóle mnie szukał? A może zjawił się tutaj przypadkowo? Te i wiele innych pytań pojawiło się w ciągu jednej sekundy i w ten sam sposób, w ciągu jednej sekundy zniknęły, kiedy mężczyzna sięgnął dłonią w moją stronę. Odskoczyłam gwałtownie.
- Przepraszam, nie chciałem Cię przestraszyć – schował dłonie do kieszeni i uśmiechnął się spokojnie.
- Ja… - zamilkłam. Co miałam mu powiedzieć? Cześć, jestem Alice. Miło mi cię poznać. Twoje spojrzenie mnie roztapia, a mój chłopak chce cię zabić. A co u ciebie? Parsknęłam w myślach śmiechem, ale zaraz wymierzyłam sobie mentalnego liścia i odrzuciłam ironiczne myśli, z dala od siebie. Musiałam wyglądać komicznie stojąc przed nim i nie mogąc oderwać oczu. Byłam sparaliżowana. Kolejny raz. Teraz, mogłam spokojnie przyjrzeć się jego twarzy. Nie przeszkadzały mi żadne światła w klubie, ani głośna muzyka. Byłam tylko ja i on. Zarumieniłam się i ukryłam twarz za kaskadą opadających włosów. Przyjrzałam się moim nogom. Na jednej miałam ulubionego trampka w kolorze czarnym, a na drugiej… Cóż, nadal byłam cyborgiem.
                Nagle poczułam, jak ręka Tajemniczego Nieznajomego podnosi mój podbródek tak, żebym na niego spojrzała. Uśmiechnął się delikatnie, zobaczyłam jego cudowne dołeczki w policzkach i moje nogi niemal się pode mną ugięły.
                Przypatrywał mi się uważnie, a ja czułam się, jakby zaglądał w głąb mojej duszy. Jakbym była książką, a on czytał mnie słowo po słowie. Teraz musiałam wyglądać już jak burak, jednak mężczyzna zdawał się tego nie zauważać, albo ignorować to nie chcąc mnie wystraszyć bardziej niż byłam. Chociaż wydawało mi się, że bardziej już się nie da. Kiedy zobaczyłam, że jego druga dłoń również zmierza w moim kierunku, ponownie chciałam uciec, odskoczyć. Jednak nie zdążyłam w porę, ponieważ ręka, wcześniej muskająca mój podbródek, teraz spoczęła na mojej talii, nie pozwalając mi ruszyć się z miejsca. Zamarłam. Miejsce gdzie spoczywała jego dłoń, zdawało się palić, a płonące, gorące promienie wędrowały każdym nerwem mojego ciała, rozchodząc się we wszystkie zakamarki. Byłam pewna, że moje policzki zapłonęły teraz zauważalnym żarem. Widziałam, że mężczyzna to zauważył, ponieważ  na jego twarzy błąkał się triumfalny uśmieszek. Wiedział, że zareaguję w ten sposób. Że będzie na mnie tak działać. W końcu druga ręka dotarła do mojej twarzy. Skuliłam się. Wiedziałam, że on chce mnie pocałować. Usta mrowiły mnie od nieuniknionego pocałunku. Obserwowałam go, czekając aż się pochyli i to zrobi jednak nic takiego się nie stało. Mężczyzna sięgnął dłonią do moich włosów i wyjął z nich kilka źdźbeł trawy. Jak za odjęciem różdżki, jego dłoń odsunęła się od mojej talii, a on postąpił krok do tyłu uśmiechając się.
- Drzemka na łonie natury?
- Byłam trochę zmęczona.. – usłyszałam drżenie głosu, zapewne dodając mu kilka punktów do jego ego.  Jednak on wcale nie wyglądał na zarozumiałego, zadufanego w sobie gościa.
                Nagle coś do mnie dotarło. Uderzyło we mnie, wypychając ze mnie całe powietrze. Przypomniałam sobie co ja właściwie tutaj robiłam. Skąd się tutaj wzięłam. I w końcu na kogo czekałam. Wyciągnęłam pospiesznie telefon z kieszeni i zobaczyłam która godzina. Zatoczyłam się niepewnie. Mężczyzna chciał mnie objąć, ale cofnęłam się. - Wszystko w porządku… Nie trzeba, nie musisz… - Minęła ponad godzina odkąd czekałam na Gabriela. Jego nie było, za to ja musiałam jakoś dać sobie rade z nieodpartą chęcią ukrycia się w najdalszym zakątku ziemi. Na ekranie telefonu nie widniały żadne nieodebrane połączenia ani wiadomości. Byłam przerażona, ale może i tez wściekła. Miałam obawy czy mu się nic nie stało, a może i dlatego że Gabriel nie chciał się ze mną spotkać. Momentalnie posmutniałam. Owinęłam się ramionami, ponieważ podmuch wiatru był chłodny i zapowiadał nadchodzący deszcz. Zobaczyłam jak mężczyzna zdjął marynarkę i przykrył moje ramiona. Zadrżałam czując przyjemny zapach piżmu. Cała marynarka była przesiąknięta jego osobą. Wymamrotałam pod nosem szybkie dziękuję i odwróciłam spojrzenie.
- Podwiozę Cię do domu. Zaraz będzie padać. Gdzie mieszkasz?
- Ja… Posłuchaj, naprawdę nie trzeba, czekam na kogoś…
- I dlatego ucięłaś sobie drzemkę? Posłuchaj, nie nabierzesz mnie na to. - uśmiechnął się i wskazał samochód, który widziałam kiedyś pod szkołą - Nie gryzę, a oszczędzę ci suszenia ubrań. To jak?
- Dobrze, niech będzie, ale tylko mnie odwieziesz..
- A co innego miałbym zrobić? – uśmiechnął się promiennie i ruszył w stronę auta. Niepewnie spoglądałam to na niego, to na czarnego mustanga. Westchnęłam pod nosem i użyłam na swoją osobę wszystkich możliwych przekleństw. Zaszłam zbyt daleko, żeby się teraz cofnąć. Ruszyłam powoli w jego stronę chcąc mieć już to za sobą.


***
No i w końcu jest! Zawitał nowy rozdział na którego niektórzy z was tak długo czekali. 

Tak, wiem. Czas. Ilość dni. 

Wybaczcie, brak czasu staram się jakoś nadrabiać i tak o to powstał rozdział 18.

Zapraszam do czytania i komentowania :)

Dziękuję tym co nie zwątpili i nadal tutaj są.

Ściskam i całuję,
Bezimienna.
               




piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział XVII

             Evelyn trzymała mnie za dłoń i zaczęła się przeciskać przez tłum ludzi, aby dotrzeć do sceny. Zgromadziło się mnóstwo ludzi. Nie mogłam uwierzyć, że kapela mojego chłopaka ma aż taką publikę. Na sali byli ludzie w różnym wieku, ale większość stanowiła młodzież taka jak ja. Wszyscy w podekscytowaniu czekali na występ kapeli. Próbując nadążyć za przyjaciółką, obijałam się o innych ludzi, przez co, co chwilę słyszałam jakieś zgryźliwe słowa w moim kierunku. Niezbyt się tym przejmowałam, byłam za bardzo podekscytowana. Przez te emocje nawet zdążyłam zapomnieć o incydencie przy barze, jednak do czasu. Nie zdążyłam jeszcze dotrzeć do sceny, kiedy po raz kolejny ktoś mnie popchnął, a raczej ja jego. Podniosłam spojrzenie. Mężczyzna był wysoki, dobrze zbudowany i uśmiechał się do mnie tajemniczo.
       - Przepraszam bardzo, nie zauważyłam... - dopiero po chwili zorientowałam się, że to Tajemniczy Nieznajomy.
             Stanęłam jak wryta. Moje serce automatycznie przyspieszyło. Puściłam dłoń Evelyn, przez co zniknęła w tłumie, a stojąca przede mną postać skutecznie przysłoniła mi pole widzenia. Nie mogłam oderwać wzroku od jego twarzy. Był pociągający, niebezpieczny i cholernie tajemniczy. Miał przepiękne, hipnotyzujące oczy. Heterochromia jego oczu sprawiała, że nie mogłam od nich oderwać wzroku. Lada moment i moje serce wyskoczy. Nie mogłam niczego zrobić, ruszyć się o milimetr. Stan, który mnie ogarnął był nie do opisania. Przecież miałam chłopaka, kochałam Gabriela, ale ten który przede mną stoi.. Mój boże. Zganiłam się w myślach, że mogę wymyślać takie rzeczy.
        - Aniele, powoli, bo wszystkich po drodze pozabijasz - odpowiedział niskim, ujmującym głosem.  
               Uśmiechnął się, a moje nogi zmieniły się w watę. Zaraz się przewrócę. Nagle do moich płuc przestało docierać powietrze. Musiałam się stamtąd ewakuować, inaczej spaliłabym się przy tym chłopaku.
         - Przepraszam, ale chyba mnie z kimś pomyliłeś. - wyminęłam go i zniknęłam w tłumie. Po chwili dotarłam pod scenę i odnalazłam przyjaciółkę. Widziałam jej pytające spojrzenie. Zapewne widziała jak wpadłam na Pana Tajemniczego i oczywiście nie raczyła mnie ratować z opałów, tylko czekać na rozwój sytuacji. Miałam ochotę ją udusić. Kiedy moje serce nieco się ustabilizowało, już miałam do niej coś powiedzieć, ale na scenę wyszli chłopcy i nie zdążyłam.
         Panowie prezentowali się wprost niesamowicie. Gabriel raz po raz zerkał w moją stronę, jakby sprawdzając czy nie uciekłam. Zaczynało mnie to powoli irytować, poza tym, myślami nadal byłam gdzie indziej. Źle czułam się z faktem, że zamiast cieszyć się i myśleć o moim chłopaku, intrygował mnie obcy facet. Było to dla mnie niepokojące, bardo niepokojące. Impreza powoli się rozkręcała. Chciałam potańczyć, muzyka mnie porywała do zabawy, jednak stabilizatorem mi na to nie pozwalał, w rezultacie stałam pod sceną i kołysałam się w rytm nadawany przez zespół. Nie chciałam pozwolić, żeby ktoś stanął pomiędzy mną, a Gabrielem. Dopiero co moje życie trochę się unormowało i sprostowało. Nie chciałam tego wszystkiego tracić przez głupoty. Piosenka za piosenką, ludzie wokół byli zachwyceni, skakali, tańczyli i śpiewali razem z wokalistami. Kto by pomyślał, że zwykły szkolny zespół osiągnie takie sukcesy. Zauważyłam, że wciągnęłam się w wir imprezy. Niestety nie przeżywałam tego tak jakbym chciała. Czekałam aż będę mogła znów krzyczeć jakieś radosne okrzyki. Wszystko było jak z automatu, zaplanowane, krok w krok powtarzające się to samo. Nie wiedziałam co się dzieje. Moje myśli nadal były daleko od klubu w którym się znajdowałam. Próbowałam przekonać siebie, żeby skupić się na tym co należy, ale bez skutku. Byłam wściekła na siebie. Co chwile odwracałam się, żeby zobaczyć, czy mężczyzna którego widuję od jakiegoś czasu nie stoi gdzieś w pobliżu. Kątem oka widziałam ciekawe spojrzenia Eve, która raz po raz mnie obserwowała.
Tłum się cieszył, ja automatycznie klaskałam. Oni tańczyli i skakali, ja czekałam na następny dogodny moment żeby zacząć śpiewać.
          - Teraz chciałbym na scenę zaprosić wyjątkową osobę, która urozmaici nasz dzisiejszy koncert - usłyszałam głos Erica, który wpatrzony był w Evelyn, a po jego twarzy błąkał się ponętny uśmieszek.
              Zobaczyłam jak w oczach mojej przyjaciółki rozbłysły iskierki. Jej podekscytowanie sięgnęło zenitu. Nie tylko dlatego, że zapraszał ją na scenę chłopak, w którym na zabój się zakochała, ale również dlatego, że scena to był jej żywioł. Uwielbiała śpiewać, a na scenie czuła się jak ryba w wodzie.
          - Evelyn, zapraszamy na scenę - podał jej dłoń i pomógł wskoczyć na scenę.
               Dziewczyna stanęła na scenie i podeszła do mikrofonu. Natychmiast zaczęła rozkręcać ludzi, nawiązała kontakt z całym trwającym w oczekiwaniu tłumem. Uśmiechnęłam się widząc jej zapał. Pozwoliła mi się oderwać myślami od mężczyzny i chociaż na chwilę o nim zapomnieć. Krzyknęłam w jej stronę, żeby zaczynali.Tłum oszalał na jej punkcie. Była teraz w centrum uwagi. Miała elektryzujące spojrzenie, tryskała z niej niesamowita energia. Muzyka była w niej, a ona była muzyką. Jej głos był idealnie dobrany do tonacji Erica. Wyglądali razem jak gdyby znali się i byli ze sobą od lat. To było niesamowite. Cieszyłam się, że nareszcie znalazła szczęście.
Po chwili rozległa się muzyka. Z początku śpiewać zaczął Eric, a chwilę później dołączyła do niego Evelyn. Miała niesamowity, natychmiast wpadający w ucho głos.
           Spojrzałam w stronę Gabriela. Nie patrzył na mnie. Zaniepokoiłam się. Jego spojrzenie było chłodne, pozbawione wcześniejszego blasku. Powędrowałam wzrokiem tam gdzie on i już wiedziałam o co chodzi. Z tyłu klubu, w cieniu, oparty o ścianę stał Tajemniczy Nieznajomy. Wszystko było by w jak najlepszym porządku gdyby się na mnie nie gapił. Przesuwał wzrokiem po całym moim ciele. Z jego spojrzenia biło pożądanie. Obserwował uważnie każdy mój ruch, chociaż nie było czego, ponieważ nie miałam możliwości do popisu. Popisu?! Co ja wygaduję.. Jak mogę mówić takie rzeczy! Nawrzeszczałam na siebie w myślach. Mężczyzna przyłapał mnie na tym, że na niego patrzę i uśmiechnął się po czym skinął głową w stronę nikogo innego jak Gabriela. Natychmiast odwróciłam się w stronę sceny. Spojrzałam na mojego chłopaka. Widziałam jak ma napięty każdy centymetr ciała. Nie było aż tak źle kiedy to dowiedział się, że mój ojciec podniósł na mnie rękę. Spoglądał prosto w moje oczy. Widziałam w nich...zawód? Smutek? Żal? Nie wiem. Przecież go nie zdradziłam. Nie znam tego mężczyzny. Nie widzę świata poza Gabrielem! Chłopak wypadł z rytmu. Przestał trafiać w dźwięki. Czy coś takiego mogło aż tak na niego wpłynąć? Czy na prawdę uważał, że mogło z tym facetem mnie coś łączyć? Odrzuciłam od siebie te myśli.
             Chłopcy również zauważyli, że coś nie grało. Spoglądali co chwila na Gabriela. Widownia również zareagowała negatywnie. Było słychać pomruki niezadowolenia. Piosenka dobiegła końca, a Gabriel wstał i na nic nie czekając zszedł ze sceny. Nie wachając się ani chwili ruszyłam w stronę zaplecza. Niezadowolenie tłumów przybrało na mocy. Przedzierając się między ludźmi usłyszałam głos Erica - Moi drodzy. Najwyższy czas dać się rozerwać naszej cudownej wokalistce przy jej solowym wykonaniu naszej piosenki.
          Chłopak zaczął grać na gitarze i rozległ się cudowny głos Evelyn. Nie zdążyłam się dobrze przysłuchać jaka to była piosenka, ponieważ już byłam w pomieszczeniu za sceną. Brunet stał oparty tyłem do mnie o blat stołu. Plecy nieco mu się rozluźniły, ale widziałam że nadal ciężko oddycha walcząc z emocjami.
- Gabu.. - położyłam delikatnie dłoń na jego ramieniu i odwróciłam go w swoją stronę. Nie mogłam wyczytać niczego z jego oczu. - kochanie, co się...
- Widziałem. Widziałem jak na ciebie patrzy! Rozbierał cię wzrokiem! Kto to jest? Kim on do cholery jest i co was łączy?!
- Uspokój się, proszę. Posłuchaj. Nie wiem kto to jest. Nie znam go. Nie masz się czego obawiać. Nie kręcą mnie dojrzali mężczyźni. - wspięłam się na palcach i pocałowałam go. Niestety nie odwzajemnił mojego pocałunku, ale wyczułam, że się rozluźnił i ustabilizował oddech. - Wierzysz mi czy nie?
            Gabriel skinął głową. Uśmiechnęłam się na choć tak mały przejaw aprobaty z jego strony. Wzięłam go za rękę i splotłam nasze palce. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową i po chwili poczułam jego dłoń na moich plecach. Cieszyłam się niezmiernie. Jego reakcja na scenie nie wróżyła niczego dobrego, ale była widocznie tylko chwilowa.
- Wracamy? Chłopcy na ciebie czekają, jeszcze nie skończyliście koncertu.
- Skończyliśmy, nie ma już po co wracać. - Eric wszedł na zaplecze i rzucił Gabrielowi groźne spojrzenie. Zaraz za nim weszli pozostali członkowie kapeli oraz Eve, która natychmiast rzuciła mi pytające spojrzenie.
- Możesz mi do cholery powiedzieć, co to miało znaczyć? - Eric wskazał ręką w stronę sceny.
- Źle się poczułem. Sorry.
- Ah tak. Mi to na coś innego wyglądało. Alice, może ty mi powiesz coś ciekawszego?
- Eric... Na prawdę, Gabe jest dzisiaj strasznie słaby, daj mu spokój.
- Oczywiście. Następnym razem w gorszy dzień po prostu nie wychodź na scenę.
- Nie przesadzasz...? To nie jego wina. - wtrąciłam widząc jego minę. Już miał coś odpowiedzieć, kiedy Eve sięgnęła po jego dłoń. Chłopak wyluzował i spojrzał na przyjaciela - Przepraszam stary. Zapomnijmy o tym.
         Gabu skinął głową i wyszedł tylnym wyjściem na parking. Minęłam Evelyn rzucając jej wdzięczne spojrzenie .- Widzimy się jutro. Wszystko wyjaśnię - powiedziałam szeptem i wyszłam za Gabrielem. Kiedy byłam na parkingu siedział już za kierownicą. Wsiadłam do samochodu. Całą drogę odbywaliśmy w ciszy. Kilka razy zbierał się w sobie, żeby się odezwać, ale w końcu nic z tego nie wychodziło. Kiedy chłopak zajechał pod mój dom i wyłączył silnik w końcu znalazłam w sobie odwagę i odwróciłam się w jego stronę. Położyłam dłoń na jego ręce i odezwałam się - Wszystko okay?
- Tak.. Myślę, że tak...
Czekałam w ciszy przez jakiś czas aż coś w końcu powie, jednak po raz kolejny ogarnęło nas milczenie.
- Czas na mnie.
         Skinął głową. Tylko tyle. Poczułam się źle. To nie była moja wina, a on jakby mnie za to karał swoim milczeniem. Było mi potwornie przykro. Co prawda, ja w jakimś sensie też zawiniłam. Kiedy wpadłam na Tajemniczego Nieznajomego nie mogłam od niego oderwać wzroku. Ale to jeszcze o niczym nie znaczyło! Miał wyjątkową urodę, nic więcej. Westchnęłam ciężko. - Nie pożegnasz się?

         Spojrzał na mnie. Nareszcie. Nachylił się i pocałował mnie w czoło. Nadal milczał. Miałam do niego żal. Tak. Ale co mogłam zrobić. Wystarczyło czekać. Kiedy wysiadłam z samochodu on natychmiast odjechał. Nigdy sie tak nie zachowywał. Zachowaniem całkiem się różnił od tego sprzed koncertu. Jeszcze długo stałam na ulicy z opuszczonymi rękoma, patrząc w stronę gdzie zniknął jego samochód. 


***
Wybaczcie.
Od ostatniego rozdziału minęło 118 dni.
Ta liczba mówi sama za siebie.
Miłej lektury.
Bezimienna.

sobota, 4 października 2014

Rozdział XVI

          Kobieta odłożyła długopis, zdjęła okulary i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. Chwilę potem jej spojrzenie przeniosło się na moją nogę. Westchnęła ciężko i wskazała na fotel przed swoim biurkiem. Podchodząc do niej i siadając w wyznaczonym miejscu, czułam się jak na jakimś przesłuchaniu, a nie rozmowie z własną rodzicielką.
- Chyba rzeczywiście musimy porozmawiać. Dlaczego nie wiem nic o zajęciach z jazdy konnej?
        Już jej pierwsze słowa mnie rozbiły. Żadnego pytania o nogę, jak się czuję, jak sobie radzę, tylko od razu oskarżenia. Nie tego się po niej spodziewałam. Wiedziałam, że będzie na mnie zła, bo skłamałam, nic nie powiedziałam, ale żeby od razu przechodzić do rzeczy.
- Mamo, wiesz, że nie miałam innego wyboru..
- Alice! Czy ty tego nie rozumiesz? Wiesz co się będzie działo kiedy ojciec wróci? Wiesz co to będzie oznaczać?
Domyślam się. Kolejne siniaki pod okiem i nieprzespane noce.
- Tak, wiem, ale pomyślałam, że mogłabyś... - spojrzałam na nią błagalnym wzrokiem.
- Co mogłabym? Okłamać go? I tak prędzej czy później dowiedziałby się, Alice, nie możesz tak po prostu robić czego chcesz.
- Mamo, proszę cię, nie możemy utrzymać tego w tajemnicy? Powiem, że spadłam ze schodów, albo miałam wypadek na wf-ie, cokolwiek.
- Nie.
- Dlaczego się mu nie postawisz? Zawsze robimy to czego on chce, zawsze musi być wszystko tak, jak Deryl to zaplanuje.
- To jest twój ojciec, uważaj na słowa.
- Co to za ojciec? Co to do cholery za ojciec, który dyktuje mi jak mam żyć, robi wszystko wbrew mnie - odetchnęłam głęboko, mając już łzy w oczach - Ojciec, który podnosi na mnie rękę, jest zwykłym zboczeńcem, a nie człowiekiem, jest dla mnie NIKIM. Ktoś, kogo powinnam kochać, a zwyczajnie się go boję.  - drugiej części nie dałam rady wypowiedzieć. Wszystko zostało w moich myślach. Miałam powiedzieć prawdę, wszystko z siebie wyrzucić, a zamilkłam.
          Mama przez kolejną długa chwilę milczała.Widziałam, że bije się z myślami, uporczywie wpatrywała się w kartkę leżącą przed nią. Przez myśl przeszło mi, że może wziąć teraz telefon do ręki i zadzwonić do mojego ojca, wszystko mu powiedzieć.Wtedy byłoby już po mnie.
- Niech będzie. Ale to ostatni raz kiedy cię kryję. Masz zamiar dalej jeździć?
- Chciałabym - powiedziałam niepewnie.
        Nie odezwała się, jednak w jej oczach widziałam pozwolenie. To było...dziwne. Chciałam się uśmiechnąć, jednak nie mogłam, byłam zablokowana. Podziękowałam cicho i odwróciłam się chcąc wyjść.
- Kochanie - spojrzałam na nią - Jak z nogą?
- Chyba dobrze. Tak, jest w porządku, zawsze mogło być gorzej. - wyszłam z pokoju lekko zatrzaskując drzwi. Nie zatrzymałam się ani na chwile, póki nie znalazłam w swoim pokoju. Oparłam się o drzwi i powiedziałam tylko jedną rzecz. - Tak, to z pewnością nie była rozmowa córki z mamą.

* Następny dzień*

- Cześć księżniczko, czas wstawać, szkoła czeka, a nie chcesz chyba mieć obniżonego zachowania przez spóźnienia.
         Otworzyłam oczy zaspana i spojrzałam na chłopaka leżącego obok mnie. Uśmiechnęłam się i odwróciłam się z powrotem, żeby zasnąć, ale znieruchomiałam. Odwróciłam się gwałtownie i popatrzyłam zszokowana na bruneta, uśmiechniętego od ucha do ucha, który jak gdyby nigdy nic leżał na moim łóżku wpatrzony w sufit.
- Gabriel, jak tutaj się znalazłeś?! Jest siódma rano, moja mama... mojej mamy nie ma w domu, jak otworzyłeś drzwi?
- Poranek z ukochanym w łóżku, wykorzystałbym w nieco inny sposób, ale jak tam chcesz. - przeciągnął się i wstał nie rzucając mi ani jednego spojrzenia. - Przy okazji, zamykaj na noc okno, nie chciałbym, żeby ktoś przede mną się do ciebie dobrał - na jego twarzy błąkał się zawadiacki uśmieszek. - Do zobaczenia w szkole. - nacisnął klamkę.
        Rzuciłam w niego poduszką i wyskoczyłam spod pościeli. Podbiegłam do Gabriela i objęłam go, żarliwie całując go w usta.
- Nie musisz się obawiać. Nikogo nie będzie przed tobą.
- Jeżeli zawsze wyglądasz tak seksownie w bieliźnie to będzie to raczej trudne.. - zagryzł wargę i zlustrował mnie od góry do dołu.
- Gab - zasłoniłam mu oczy i zarumieniłam się. Spałam tej nocy w koszulce i majtkach, ponieważ nie spodziewałam się żadnych gości. Myślałam, że padnę tam ze wstydu.
- No już, już, ubieraj się, czekam na ciebie na dole.
       Wzięłam szybki prysznic i ubrałam czarne spodnie i  bokserkę, a na nią czerwoną koszulę w kratę. Złapałam torbę i zbiegłam na dół. Gabriel siedział w kuchni i pił mleko prosto z kartonu. Kiedy zobaczył mnie odłożył zdobycz na miejsce i zamknął lodówkę.
- Nie będę komentować tego, że nie jesteś u siebie, bo to i tak nic nie da, prawda?
- Czytasz w moich myślach. Gotowa?
       Skinęłam głową i wyszliśmy z domu. Jak zwykle, na podjeździe stał motor chłopaka. Ubrałam kask i wskoczyłam na dwukołowca, obejmując Gabriela. Kiedy byliśmy na miejscu, wszystkie spojrzenia spoczęły na mnie. Tym razem nie dlatego, że Gab mnie obejmował, bo to, ludzie już zdążyli przyswoić do swoich wiadomości, ale dlatego, że byłam jedną wielką kaleką. Uroczo.
- Nie przejmuj się - wyszeptał do mojego ucha i trzymając mnie za rękę, ruszył w stronę szkoły.
          Przy samym wejściu poczułam na karku elektryzujący dreszcz. Zdziwiłam się, ponieważ nigdy przy Gabrielu nie miałam takich oznak. Owszem, czasami jego dotyk odbierał oddech, ale to... Zatrzymałam się i rozglądnęłam się po terenie przed szkołą. Wszyscy wrócili już do rozmów, jednak na chodniku, przy parkingu szkolnym była jedna osoba, która nie postanowiła tego zrobić. Mężczyzna stał oparty o czarnego mustanga, w jednej ręce miał papierosa, a druga miał schowaną w kieszeni. Nie wiedziałam kto to, nigdy wcześniej go nie widziałam. Spojrzenie miał kierowane prosto na mnie, jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.
- Alice, coś się stało? - Gabriel pociągnął mnie w swoją stronę i dotknął policzka - Co jest?
- Nic, zdawało mi się, że widziałam Eve - uśmiechnęłam się - Idziemy?
Chłopak uśmiechnął się i wszedł do szkoły. Jeszcze raz spojrzałam przez ramię na nieznajomego i również przekroczyłam szkolny próg.
- Kochana, zobaczymy się po lekcjach - puścił do mnie oko i zniknął w tłumie.
       Lekcje zaczęły mijać zatrważająco szybko, jednak do czasu. Kiedy weszłam do sali od biologi, mój żołądek ogarnął niespodziewany skurcz. Referat. Po wczorajszym wypadku, na śmierć zapomniałam o karnym zadaniu. Jedynym ratunkiem w tym momencie była nadzieja, że profesor White zapomni o tym. Zajęłam swoje miejsce i czekałam ze zniecierpliwieniem na przyjście nauczyciela. Spojrzałam z uśmiechem na Evelyn, która weszła i zajęła swoje miejsce przede mną.
- Jak tam noga? Dajesz radę z chodzeniem?
- Noga w porządku, gorzej z moim życiem.
- Jak to życiem? - spytała zaniepokojona.
- Nie mam referatu. Już po mnie, przecież jak gościu mi każe pokazać, a ja mu nie oddam to będzie bliskie spotkanie z dyrektorem.
- Bez przesady, od razu z dyrektorem.... Najwyżej wpisze ci zero, nie martw się. Nie powinno być aż tak źle...
- Proszę zająć miejsca i zaprzestać wszelakich rozmów. Zaczynamy dzisiejszą lekcję, tylko sprawdzę obecność, zacznijcie czytać temat z 93 strony.
       Nauczyciel zaczął sprawdzać obecność. Kiedy skończył, do sali weszła spóźniona Nadia.
- Kolejne spóźnienie w tym miesiącu, nie przesadzasz za bardzo?
- Przepraszam pana, miałam drobny wypadek przed lekcjami, ale sytuacja jest już opanowana. Właśnie, mam pytanie, zdążyłam na referat Alice? Chciałam go usłyszeć, bardzo mi na tym zależy.
       Zachłysnęłam się powietrzem. Wredna żmija, musiała to zrobić, skończona idiotka jak zwykle robi wszystko przeciwko mnie. Miałam ochotę ją rozszarpać, nawet na oczach profesora White'a. Eve obejrzała się, a w jej oczach widziałam wściekłość. Odwróciła się w stronę Nadii.
- Zamknij się Forrest - syknęła tak, żeby nauczyciel jej nie usłyszał. Jednak na brunetce nie zrobiło to większego wrażenia. Na jej ustach jak zwykle w takich momentach, widniał triumfalny uśmiech.
- Racja, dziękuję Nadia, całkowicie bym o tym zapomniał. No więc, Alice? Zapraszam na środek.
      Wstałam z miejsca i ruszyłam na środek klasy. Co miałam powiedzieć. Że pies zjadł mój referat? Że ktoś po drodze ukradł mi zeszyt z biologii? A może przylecieli kosmici i ukradli moje notatki, żeby wykorzystać je w zawładnięciu światem. Wybuchłam śmiechem w swoich myślach. Postanowiłam, że powiem prawdę, z małą domieszką kłamstwa, żeby aż tak źle nie wyjść przed nauczycielem.
- Bo widzi pan.. Miałam wypadek - wskazałam na nogę - Nie miałam jak zrobić zadania, przeczytałam temat w podręczniku, jednak zabrakło czasu na napisanie.
- Przepraszam bardzo, upadek nie był tak groźny, a pobyt w szpitalu mógł trwać maksymalnie dwie godziny, mogła spokojnie odrobić zadanie.
- Nadia, zamknij się ty skończona, perfidna idiotko. - Evelyn nie wytrzymała i musiała się odezwać - Jak masz ból dupy to idź do pielęgniarki. Chociaż nie, lekarz temu nie pomoże.
- Panno Atkins, proszę uważać na słowa. Alice, dobrze, w takim razie skoro nie napisałaś zadania, przepytam cię z przeczytanego materiału.
       Nadia zaczęła się śmiać, a moje dziesięć minut śmierci właśnie się rozpoczęło.

* 40 minut później *

         Z lekcji wyszłam blada jak trup. Natychmiast dopadła mnie Evelyn i zaciągnęła na świeże powietrze, gdzie czekał już na nas Gabriel. Z jednej strony chciałam zabić winowajcę całego zajścia, ale z drugiej strony obwiniałam siebie za to, że nie zrobiłam tego zadania. Ostatnia lekcją był wf, a ja nie miałam najmniejszej ochoty w nim uczestniczyć. Profesor White nic nie powiedział na to, że nic nie wiedziałam. Kazał usiąść, zanotował coś w swoim kalendarzu i dzienniku, po czym kontynuował lekcję. Nawet jak zadzwonił dzwonek nie odezwał się do mnie na słowo. Nie wiedziałam co to oznacza, ale wiedziałam, że mi to nie umknie płazem.
- Wspaniale, księżniczka Nadia po raz kolejny się popisała i wygrała - burknęłam pod nosem i usiadłam na kolanach Gabriela. Nawet nie wiem co mnie teraz czeka.
- Cześć Gabriel - blondynka przywitała się z chłopakiem - Nie będzie tak źle, Alice, jak coś to się za tobą wstawimy, coś się wymyśli.
- Dokładnie. A w między czasie, kochane dziewczęta, oczekuję was jutro na naszym koncercie i nie przyjmuję słów sprzeciwu, umowa stoi?
- Ale Gab, jak ja pójdę na imprezę, jestem teraz kaleką, bez szans.
- Chodzisz do szkoły to i na koncert się doczłapiesz - pocałował mnie w czoło - Eve, musisz jej pomóc, a powiem ci, że Erick bardzo liczy na to, że się zjawisz - mrugnął do niej - To jak, umowa stoi?
- Stoi - odpowiedziałyśmy zgodnie, ze śmiechem.
       
      Wieczorem wzięłam Spike'a i jak zwykle poszliśmy na spacer nad staw w lesie, gdzie miałam się spotkać z Gabrielem.Chciałam pobiegać, bardzo tego potrzebowałam jednak na razie mogłam o tym zapomnieć. Właśnie miałam skręcić w ścieżkę prowadzącą do lasu, kiedy minęło mnie znajome auto. To samo auto, o które z samego rana podpierał się tajemniczy mężczyzna. Zatrzymałam się, ale kiedy zobaczyłam, że mustang zniknął za zakrętem, wzruszyłam ramionami i wznowiłam spacer. Po jakimś czasie byłam na miejscu. Gabriel już na mnie czekał. Spike jak zwykle z radością powitał chłopaka. Usiadłam obok i podwinęłam kolana.
- Rozmawiałam z mamą.. - zaczęłam cicho temat, którego unikałam przez cały dzień.
- Nareszcie -odpowiedział z uśmiechem i objął mnie przyciągając do siebie.
- Gabriel, ale nie powiedziałam najważniejszego, nie powiedziałam co zrobił ojciec, nie dałam rady, nie wiem czy się bałam, czy co, ale nie zrobiłam tego. - powiedziałam wszystko na jednym wydechu.
- W takim razie o czym rozmawiałyście? - jego głos był spięty,nie podobało mi się to.
- Mama nie powie ojcu, dlaczego mam na nodze stabilizator, to znaczy ustaliłyśmy inne wytłumaczenie.. Dobrze zrobiłam?
- Dobrze, ale kochanie, zrozum, że musisz kiedyś z nią na ten temat rozmawiać. Nie wiadomo czy Deryl i tobie kiedyś czegoś nie zrobi.- cały czas głaskał mnie uspokajająco po policzku.
- Gabriel, nie mów tak, proszę.
- Już raz cię uderzył... - powiedział to tak cicho i z takim bóle w głosie, że musiałam się odwrócić, żeby mieć pewność, że nie płacze. Miał puste spojrzenie wbite w jezioro. Postanowiłam zmienić temat, nie chciałam zakłócać spokoju tego miejsca takimi sprawami.
- O której gracie jutro?
- Punkt osiemnasta przyjeżdżam po ciebie, masz być piękna, pociągająca i sexowna.
- To raczej niemożliwe z moim obecnym stanem.
- Założymy się? Jeżeli mi się spodoba zaśpiewasz na scenie, jeżeli nie, możesz mi wymyślić jakąś karę.
- Ten zakład jest bez sensu, nawet jak ci się nie spodoba to i tak powiesz, ze jest ok, żebym zaśpiewała. Gab, ja nie umiem śpiewać!
- Błąd! Ty zawsze mi się podobasz. Ale rzeczywiście masz rację, zakład byłby trochę niesprawiedliwy. Uwaga, szybka zmiana tematu. Chciałem cię zaprosić w niedzielę do mnie na obiad. Mój ojciec ma urodziny i chciałbym, żebyś poznała moich rodziców, co ty na to?
- Ale...
- W takim razie się cieszę. O konkretnej godzinie powiem ci jutro, bo jeszcze nie jestem jej do końca pewny. Chłopak widząc moją minę zaczął się śmiać. - Pamiętaj, ja nie znam żadnych słów odmowy. Dobranoc kochanie - pocałował mnie i odszedł. Byłam co najmniej w szoku, ale i ja się uśmiechnęłam. Intrygowało mnie spotkanie z rodzicami chłopaka. Bałam się jak na mnie zareagują, co powiedzą, a wolałabym zrobić na nich dobre wrażenie. Zawołałam psa i ruszyłam powoli do domu.

*Następny dzień, wieczór*
     
        Zbliżała się godzina na którą umówiona byłam z Gabrielem. Przez cały dzień zastanawiałam się co ubrać, żeby nie wyglądać jak idiotka. W końcu stwierdziłam, że czego bym nie ubrała to i tak będę wyglądać śmiesznie, a to wszystko przez ten cholerny stabilizator. To był dopiero drugi dzień, kiedy miałam go założony, a już popadałam w paranoję. Po długim siedzeniu przed szafą w końcu zdecydowałam się na czarną sukienkę. Ubrałam ją, pomalowałam usta krwistoczerwoną szminką, poprawiłam makijaż przy oczach i byłam gotowa. Kiedy schodziłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam Gabrielowi i zaczęłam szukać odpowiednich butów do wyjścia.Marzyłam o założeniu szpilek, jednak pozostałam przy czarnych balerinkach.
- Nie no ,szkoda że się nie założyłaś ze mną. Wygraną miałbym jak w banku - powiedział zadowolony i przyciągnął mnie do siebie - Wyglądasz więcej niż seksownie, może preferujesz zostać u ciebie, na przykład w sypialni... - wyszeptał mi do ucha, a mnie przeszedł przyjemny dreszcz.
- Idziemy - wzięłam torebkę i wyszłam z domu.
      Nie mogłam nie usłyszeć mruku niezadowolenia u chłopka. Zaśmiałam się w duszy i zauważyłam, że tym razem pojedziemy jego samochodem. Wsiadłam na miejsce pasażera i zapięłam pas. Gabriel zajął miejsce za kierownicą, jednak nie odpalił silnika i jeszcze raz na mnie spojrzał.
- Jesteś pewna, że nie chcesz zostać?
- Gab, błagam cię, Eve nie będzie na nas całą wieczność czekać. Odpalaj i jedziemy.
- Obawiam się, ze Evelyn ma już zapewnione towarzystwo na dzisiejszy wieczór i nie musimy jej eskortować. Erick miał po nią wpaść.
- Na prawdę?! O boże, jak się cieszę, w takim razie jedziemy szybciej, bo muszę już to zobaczyć. - brunet zaśmiał się pod nosem i wyjechał z podjazdu. Klub znajdował się niedaleko od szkoły, więc dojechaliśmy tam w niecałe dziesięć minut. Ludzie zaczęli się już powoli schodzić. Weszliśmy do środka bocznym wejściem, omijając potężną kolejkę przed głównym wejściem. Za dwadzieścia minut zaczynamy, więc będę na razie uciekał, bo musimy przygotować sprzęt. Jestem pewny, że Evelyn zaraz się tutaj zjawi, więc nie będziesz osamotniona. - Gabriel zniknął w tłumie ludzi powoli schodzących się do klubu.
       Tak jak Gabriel powiedział, po chwili obok mnie zasiadła moja przyjaciółka. Była uśmiechnięta od ucha do ucha, więc mogłam sobie cicho pogratulować sukcesu. Odwróciłam się w jej stronę i nie zdążyłam się nawet zapytać co u niej słychać, ponieważ szybko zwróciła się do mnie.
- Dziękuję.
- Wow, myślałam, ze jak zwykle mnie zwyzywasz, a potem zaczniesz trajkotać jak mogłam dopuścićdo tego wieczoru i godzić się na wyjście.
- Widzisz, boże, Alice, jeszcze raz ci bardzo dziękuję. Tak się cieszę na to spotkanie, że cały od początku dzisiejszego dnia, nie mogłam usiedzieć spokojnie w miejscu.
- No, ale opowiadaj, jak tam się gawędzi z potencjalnym facetem do wzięcia.
- Nie wyobrażasz sobie jaki on jest boski. Wspaniały, tak wspaniały! Przyszedł po mnie punktualnie, dał bukiet kwiatów i obdarował wspaniałym uśmiechem, dlaczego musiałam się od razu tak zakochać..
- Ha! Nareszcie się przyznałaś! Wiedziałam, ja po prostu to wiedziałam! - uśmiechnęłam się i przytuliłam przyjaciółkę - W takim razie będę wam kibicować, bo coś mi się wydaje, ze coś z tego będzie. Zaraz rozpocznie się koncert, trzeba zająć miejsca pod samą sceną, nie uważasz?
- Tak, popieram cię w stu, a nawet w dwustu procentach. Idziemy.

     Już zaczęłyśmy się zbierać kiedy barman podszedł w naszą stronę. Myślałam, że chce nas zapytać o zamówienie, więc szybko odezwałam się w jego stronę.
-My na razie podziękujemy, zajrzymy tu po koncercie.
- Proszę chwile poczekać, zostałem poproszony o przekazanie dla pani drinka. - podał w moją stronę kieliszek. Spojrzałam na niego zdezorientowana.
- Przepraszam, ale chyba to jakaś pomyłka...
- Żadna pomyłka, mężczyzna siedzący tam, prosił żeby przekazać uroczej dziewczynie w czarnej sukience, rozmawiającej z blondynką, tego oto drinka - uśmiechnął się i odszedł do kolejnego klienta.
      Spojrzałam we wskazanym kierunku i moje serce stanęło. Przy barze siedział nie kto inny, niż Tajemniczy Nieznajomy. Powinnam zacząć go tak nazywać, bo to już trzeci raz w ciągu dwóch ni kiedy go widzę. Mrugnął w moją stronę.
- Kto to do cholery jest? - Evelyn huknęła mnie w bok i spojrzała na mnie zaciekawiona.  Odwróciłam się w jej stronę i powoli pokiwałam głową.
- Problem w tym, że nie mam pojęcia... Nie znam tego gościa...
     Odwróciłam się, żeby jeszcze raz spojrzeć na mężczyznę, jednak jego już w tym miejscu nie było. Zniknął.


***
Jest. Długo nie było, zaczęłam wątpić, ale jest. Wiem, długo.
W zakładce pojawił się nasz nowy tajemniczy bohater.
Co jakiś czas zaglądam i widzę, że wyświetleń przybywa. Gorzej z obserwatorami, bo ich ubywa. No, ale trudno się dziwić, moja wina. No nic, mam nadzieję, że was nie zawiodłam z oczekiwaniami. 
Czekam na wasze komentarze!
Całusy, Bezimienna.

sobota, 30 sierpnia 2014

Liebster Award #7, 8, 9, 10, 11, 12, Versatile Blogger Award #1

Czas nadrabiać zaległości!!! Trochę się tego nazbierało :) Chcę podziękować z całego serca wszystkim, którzy mnie narodzili, czyli:
- Szalona Romantyczna - autorka opowiadania: http://ej-romantycznahistoria.blogspot.com
- Mroczna - autorka opowiadania: http://opowiadanie-nienawisc.blogspot.com
- Seledynowa - autorka opowiadania: http://seledynow.blogspot.com/
- Pozyytywnaa - autorka opowiadania: http://bezcelowe-marzenia.blogspot.com/
- Bonia4444 -autorka opowiadania: http://czerwcowakatastrofa.blogspot.com
- Mysterious - autorka opowiadania: http://naznaczona-smiercia.blogspot.com

 „Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbieobserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.” 

Czas zacząć! 

Pytania od Szalona Romantyczna:
1. Ile zastanawiałaś się nad rozpoczęciem pisania bloga? A może to była spontaniczna decyzja?
W zasadzie to był spontan. Już wcześniej starałam się coś bazgrolić z koleżanką i myślę że to mnie nakłoniło do rozpoczęcia przygody z tym opowiadaniem. To była chwila, jedno pytanie. I decyzja podjęta. Bardzo się z tego cieszę :)
2. Sama podjęłaś tą decyzję, czy może ktoś cię namówił?

Jak już wspomniałam, sama podjęłam tę decyzję. 
3. Jaki gatunek literacki najbardziej lubisz?

Nie będzie chyba zdziwienia jeśli powiem że epika :D
4. Czy chciałabyś choć na jeden dzień przenieść się w świat swojej bohaterki, bądź swojego bohatera?

Myślę, że z przyjemnością. Chciałabym wcielić się w postać Alice i spróbować zmagać się z jej przeciwnościami losu Myślę, ze byłaby to ciekawa przygoda.
5. Czy opisywana przez ciebie historia odgrywa się w miejscach, które znasz, w których kiedyś byłaś?

Nie, nigdy nie odwiedziłam Berlina. Jedynie byłam raz w Londynie, który ukazuje się w jednym z rozdziałów.
6. Gdzie byś chciała pojechać najbardziej?

Chciałabym pojechać nad Lazurowe Wybrzeże. To moje marzenie :)7. Wiążesz swoją przyszłość z pisaniem?
Nie wydaje mi się. Pisanie jest dla mnie odskocznią od rzeczywistości, jednak nie planuję tego wiązać z moją przyszłością. Chociaż kto wie... He he he.
8. Jak reagujesz na krytykę?

Krytyka w każdej postaci jest bardzo pożyteczna. Cieszę się, że ktoś wytknie mi błędy, powie co jest nie tak, ponieważ uczymy się na własnych błędach :) Nie reaguję złością, wręcz przeciwnie - radością. 
9. Chciałabyś być sławna? Dlaczego?

Nie, nie lubię być w centrum uwagi, jestem osoba spokojną i nie wyróżniającą się niczym niezwykłym. 10. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? A w przyjaźń damsko-męską?
W miłośc od pierwszego wejrzenia, niekoniecznie. Przynajmniej ja czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam :) Jednak w przyjaźń damsko - męską jak najbardziej :) Sama mam bardzo dobrego przyjaciele, któremu mogę powierzyć wszystko i zaufać. Wiele osób mi wmawia, że nie ma czegoś takiego, jednak ja żyję dalej i wierze w moje przekonanie. 11. Pisanie to twoje najważniejsze hobby, czy masz inne?
Owszem, mam wiele innych hobby :) Jednym z najukochańszych jest jazda konna. Jeżdżę już od ponad 12 lat, kocham ten sport i myślę, że nigdy nie przestanę ;) Inne sporty również są moją pasją, np siatkówka, rolki czy piłka nożna. Jestem zaciętym kibicem WKS-u. :)

Pytania od Mroczna:
1. Ulubiona potrawa?
Pierogi mojej mamy! ;)
2. Kim chcesz zostać w przyszłości?
Jeszcze nie wiem. Początkowo miał być weterynarz, ale pany się zmieniły. Myślę, że może biotechnologia.. Zobaczymy jeszcze. 
3. Co skłoniło cię do pisania?
Odpowiedź już była. Szukać wyżej ;)
4.Masz zwierzę ( nie wliczając rodzeństwa :p)?
Owszem, psa - Lucky :)
5.Wierzysz w pechowe/ szczęśliwe liczy?
Nie.
6. Co robisz, gdy masz zły humor?
Siedze w pokoju, słucham muzyki i staram się nie myśleć o niczym. :) Jem słodycze :P
7. Ulubiona książka?
Ojjjjj, duużo ich, gdybym zaczęła wymieniać to chyba bym nie skończyła do wieczora. Jestem prawdziwym molem książkowym :) Najlepsza to chyba: "Dziewiąty mag"  autorstwa A. R. Reystone 
8. Jak masz na imię?
Ania
9. Ulubiona dyscyplina sportowa?
Jeździectwo
10.Czy ktoś z bliskich wie, że piszesz?
Rodzice, ciocia i kuzynostwo ;)
11.Ulubiony film?
Park jurajski! :) 

Pytania od Seledynowa: 
1. Od kiedy piszesz ?
Od grudnia zeszłego roku.
2. Co jest twoją inspiracją?
Wszystko! Filmy, książki, codzienne życie, muzyka, to co mnie otacza :)3. Masz autorytet? Jeśli tak to jaki?
Moich rodziców :)4. Skąd wzięłaś pomysł na bloga?
Przyszedł sam. Ot tak :)5. Inne twoje blogi?
Brak :(6. Ulubiony pisarz/ pisarka?
Stephenie Meyer
7. Ulubione wydawnictwo?
MAG8. Najlepsza ekranizacja?
Mi bardzo podoba się ekranizacja książki "Miasto kości" 9. Ulubiona książka?
Wyżej :)10. Ulubiony bohater/bohaterka?
W tym momencie trudno mi powiedzieć ;)
11. Ulubiony cytat?
"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać."

Pytania od Pozyytywnaa:
1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem?
Wyyżej :)
2. Spełniło się kiedyś jakieś Twoje marzenie?
Mieć psiaka, pojechać na obóz jeździecki, odwiedzić Londyn :)
3. Jak przeżywasz dołujące dni?
Wyyżej :)
4. Co sądzisz o transseksualistach?
Mi tam wsio. Niech se będą, tylko żeby nie przekonywali społeczności do tego, by inni byli tacy jak oni. 
5. W jaki sposób zniechęciłabyś do siebie natarczywą osobę?
Hmmm. Trudne pytanie.. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam.. Preferowałabym raczej powiedzieć, żeby dała mi spokój i się odczepiła. 
6. Jak najczęściej spędzasz sobotnie wieczory?
Zwykle z popcornem i przed telewizorem z rodzinką ♥
7. Twój najzabawniejszy sen?
Ohohohooh. Moja przyjaciółka, która była pomidorem goniąca mnie z nożami.. Tak, to było z pewnością zabawne ale i dziwnie ^^
8. Jakie jest Twoje ulubione miasto w Polsce?
Wrocław ♥
9. Najlepszy film jaki w życiu obejrzałaś, to...?
Nie wiem, obejrzałam dużo fajnych filmów, ale nie wiem który był najlepszy ;)
10. Jak spędzisz resztę wakacji?
Raczej już końcówkę :) W podróży do domu ;) I z przyjaciółmi
11. Ile masz lat? :D 
17


Pytania od Bonia4444:
1. Masz jakieś hobby? Jakie?
Wyyżej ;P
2. Wolisz oglądać film/serial czy czytać książkę? Dlaczego?
Czytać książkę, ponieważ czasami filmy pozostawiają wiele do życzenia i nie mamy okazji rzucić wodzę fantazji.
3. Oglądasz jakieś seriale? Jakie?
"Pamiętniki wampirów", "Doktor House", "Violetta" xd
4. Co najbardziej lubisz w blogowaniu?
Że mogę się odciąć od rzeczywistości i wylać na "papier" swoje wszystkie emocje i pomysły :)
5. Co Cię skusiło, by założyć bloga?
Wyyżej ;)
6. Masz jakąś tajemnicę, której nigdy nikomu byś nie wyjawił/a?
Tak :)
7. Co chcesz robić w przyszłości?
Wyżej... ;__; 
8. Masz jakieś marzenia, które są praktycznie niemożliwe do spełnienia? Jakie?
Mieć własnego qnia ♥
9. Wierzysz w przesądy?
Nope
10. Jesteś tolerancyjny/a?
Yup
11. Skąd czerpiesz inspirację?
I znów odsyłam wyżej :)

Pytania od Mysterious:
1. Jakie jest twoje największe marzenie?
Wyżej :)
2. Ulubiony film?
Wyżej :)
3. Od kiedy piszesz i dlaczego?
Wyżej :)
4. Gdybyś miał/a wybrać między miłością a przyjaźnią, co byś wybrał/a?
Nie dałabym rady wybrać i to i to jest dla mnie równie ważne. 
5. Jakie są najbardziej cenione przez ciebie cechy u ludzi?
Uczciwość i wola walki
6. Co robisz w wolnym czasie?
Piszę, uprawiam sporty, czytam, słucham muzyki...
7. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
"Let it go"
8. Ile masz lat?
Wyżej :)
9. Która książka wywarła na tobie mocne wrażenie?
"Dziewiąty mag" A.R.Reytone
10. Największą radość sprawia Ci...
Jeździectwo
11. Gdybyś mógł/mogła cofnąć się w czasie, zrobił(a)byś/ to?
Poukładała parę spraw nieco inaczej..

Wszystkie pytania były tak oryginalne, że co chwila musiałam pisać "wyżej". :)

Moje pytania:
1. Gdzie są rzeki bez wody?
2.Kto jest najmądrzejszy?
3. Jakie jest twoje najstraszniejsze przeżycie?
4. Kupiłeś hot doga z sosem łagodnym, ale gdy  próbujesz przekąskę okazuje się, że dodano do niego pikantnego sosu? Jak zareagujesz najostrzej?
5. Trafiasz na wyspę małp. Kogo poprosisz o ratunek? (nie masz telefonu)
6. Rzuca cię chłopak/dziewczyna, jaką użyjesz ripostę, żeby mu szczęka opadła?
7. Założyłeś się z kolegami, o to, że będziesz w telewizji, co zrobisz, aby wygrać?
8. Niechcący zabiłeś muszę owocówkę, a jesteś zwolennikiem zwierząt, jak na to zareagujesz?
9. Znajdujesz zamknięty sejf. Co robisz, żeby go otworzyć i co tam znajdujesz?
10. Wygrałaś w totolotka, żona/mąż każe przeznaczyć pieniądze na cele charytatywne. Co robisz?
11. Czy chciałbyś poczytać mojego bloga?

Nominuję:

  • http://keep-ya-far.blogspot.com
  • http://justwordssophie.blogspot.com
  • http://story-of-dreamland.blogspot.com
  • http://sometimeshumanscanbeyourpainkillers.blogspot.co.uk
  • http://i-just-want-to-love-someone.blogspot.com
  • http://oursillystory.blogspot.com
  • http://wybor-miedzy-nami.blogspot.com
  • http://czarny-latawiec.blogspot.com
  • http://crossover-arrow.blogspot.com
  • http://put-forehead-world.blogspot.com


Versatile Blogger Award

Zostałam również wyróżniona do tej nagrody :) Niezwykle się z tego cieszę i bardzo chcę podziękować Pozyytyywna za nominację :)

Zasady:
1. Złożyć podziękowania nominującemu na jego blogu. 
2. Pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu.
3. Ujawnić 7 faktów o sobie.
4. Nominować min.7 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów tych blogów.
7. Trzeba odpowiedzieć i zadać 11 pytań.


7 faktów o mnie:
  1. Chodzę do drugiej klasy liceum
  2. Od 12 lat jeżdżę konno. Kocham to ♥
  3. Nie mogę żyć bez sportu. Jazda konna, rolki, siatkówka, koszykówka, piłka ręczna, pływanie. Zawsze coś musi być.
  4. Jestem wiernym kibicem WKS
  5. Jestem wolontariuszką we Wrocławskim Schronisku
  6. Jestem prawdziwym molem książkowym.
  7. Kocham trzy seriale: "Doktor House", "Pamiętniki wmpirów", "Violetta".


Nominuję:
  • http://kwiat-amarylisu.blogspot.com
  • http://learn-love-again.blogspot.com
  • http://between-love-and-hate-is-a-fine-line.blogspot.com
  • http://i-hope-your-heart-is-strong-enough.blogspot.com
  • http://stream-of-lies.blogspot.com
jak na razie to by było na tyle...